Bez pasa, ale i bez wstydu




Artur Szpilka przegrał swój pierwszy bój o pas mistrza świata wagi ciężkiej, ale pokazał wielkie serce do walki, dobrą taktykę i naprawdę niezłe już umiejętności.
Walka Polaka była naprawdę dobra. Artur był dobrze przygotowany i wyraźnie zdeterminowany. I aż do samego nokautu walczył z faworyzowanym Deontayem Wilderem jak równy z równym. Był szybki i nieuchwytny. Niestety skończyło się tak jak się skończyło. Ciężki nokaut jednak w najmniejszym stopniu nie odzwierciedla tego co widzieliśmy na ringu.
Czego zatem zabrakło popularnemu Szpili? Myślę, że na pewno warunków fizycznych. Wilder był wyraźnie wyższy i miał znacznie dłuższe ręce. Dlatego nasz bokser naprawdę musiał się postarać aby zniwelować tą przewagę Amerykanina. O nokaucie zadecydowała chwila nieuwagi. Być może ta chwilowa, tragiczna w konsekwencjach, utrata koncentracji była spowodowana zbyt małym jeszcze doświadczeniem Szpilki. A może kluczowe znaczenie miała kontuzja lewej ręki mańkuta z Krakowa (do której przyznał się sam pięściarz dopiero po walce).
Tak czy inaczej, jak już wspomniałem w tytule artykułu, wstydu nie ma. Życzę Arturowi dalszego rozwoju umiejętności i kolejnej szansy zdobycia pierwszego w historii Polski mistrzowskiego pasa królewskiej wagi już niebawem.

Powrót (wszystkie tematy)
Strona Główna