Kto do nieba?




I znów kontrowersje odnośnie wypowiedzi papieża. Tym razem Franciszek otwiera furtki niebios przed ateistami. Przesadził? Najwyraźniej Watykan uważa, że tak. Bo natychmiast wydał odmienną opinię.
Pan odkupił nas wszystkich krwią Chrystusa: wszystkich, nie tylko katolików - przekonywał następca świętego Piotra. Dodał też, że warunkiem udziału
w szczęściu wiecznym jest czynienie dobra, a nie wiara (lub jej brak) jaką wyznaje człowiek.
Kto zatem ma rację? Kogo mamy słuchać? Kto sprawuje władzę w Kościele? I czy kapłani Kościoła mają moc decyzyjną u Stwórcy co do tego kogo Ten weźmie do nieba?
Na forach portalu kosciol.pl moderator strony napisał pewnemu ateiście,
że Do nieba nie idą ludzie dobrzy. Do piekła nie idą ludzie źli. Do nieba idą ludzie odkupieni. Przyjmując, że nikt do końca nie jest zły, oraz że nikt nie jest bez winy trudno się nie zgodzić z tą opinią. Ale powstaje kolejne pytanie.
A mianowicie, czy Chrystus umarł na krzyżu również za wyznawców innych religii i niewierzących? Odpowiedzią wydają się być zacytowane na początku słowa Franciszka.
Czy papież może się mylić? A może nieopatrznie został zrozumiany?
Moje zdanie jest takie, że Zbawiciel zostawił nam wszystkim furtkę do szczęścia wiecznego. Ale nikogo na siłę nie zbawi. Nie wystarczy powiedzieć wierzę, by być zbawionym. Nie wystarczy chodzić do kościoła ani codziennie odmawiać Różaniec. Nie wystarczy biegać co miesiąc do spowiedzi. Przypominam, że to nie katolicyzm skupia wokół siebie najwięcej wiernych. A co gdybyś i Ty urodził/urodziła się w innej części świata, w rodzinie wyznającej inną wiarę? Twierdzę tym samym, że decydującym czynnikiem jest jednak właśnie to jakim było się człowiekiem, a nie to jakim imieniem nazywało się Boga.

Powrót (wszystkie tematy)
Strona Główna