|
To już ponad rok od pierwszego zakażenia w Polsce. Wirus uderzył szybko i bez ostrzeżenia. Zamknięte szkoły, kwarantanna, zakaz przemieszczania i puste półki w sklepach potęgowały obawy. Nie zabrakło też teorii spiskowych, w które do dziś wierzy wielu ludzi. Dużo emocji budziły nakaz noszenia maseczek i szczepionki. Nie trudno było usłyszeć i przeczytać o chipach w szczepionkach i robakach w maseczkach. Ale były też i opinie, że po prostu chcą nas zabić by zmniejszyć populację ludzi. Pozbyć się starych i chorych. Ale jak było i jest wszyscy wiemy. A co ja myślę? Myślę, że wirus jest. I że jest groźniejszy niż zwykła grypa. Nie będę się wypowiadał skąd się wziął, bo zwyczajnie nie wiem. Może sam ewoluował ze zwyklej grypy, może od nietoperzy, może uciekł z laboratorium. Możliwe też nawet, że został specjalnie przez kogoś wypuszczony. Ale tego (ani ja, ani Ty czytelniku) nie możemy wiedzieć. Możemy tylko dać wiarę temu co słyszymy i czytamy. A co słyszymy i czytamy zależy od tego gdzie ucho przyłożymy. W jednym miejscu piszą jedno, a w innym zupełnie co innego. Teraz rząd chlubi się sukcesem, skutecznością obostrzeń. Ale ja mam wątpliwości co do sensowności zamykania gospodarki w tak drastyczny sposób. Uważam, że obecna liczba zakażeń spadła nie z powodu skuteczności obostrzeń, ale zwyczajnie z powodu zakończenia się sezonu grypowego. Jesienią obawiam się powtórki z rozrywki w postaci czwartej fali. Setki miliardów zostały utopione w wątpliwej skuteczności obostrzenia! Ile dobra dla nas wszystkich można było za to zrobić?! Pewnie ktoś teraz ma ochotę mi powiedzieć, że stawiam pieniądze ponad zdrowie i życie? Odpowiadam - Nic bym takiego nie pisał, gdybym wierzył, że to wszystko coś dało. Ktoś inny może zauważy, że przecież dużo ludzi umarło, i że trzeba było coś robić. Odpowiadam - Być może więcej ludzi umarło na inne choroby, bezskutecznie pukając w drzwi i okna zamkniętych przychodni i gabinetów lekarskich, niż na covid! Co do kwarantanny, to również mam co do jej formy zastrzeżenia. Zgadzam sie, że trzeba izolować chorych, nawet pod groźbą kary. Ale czy naprawdę policja musi zaglądać im przez okna a sanepid nękać telefonami? Ktoś powie, że ludzie są nieodpowiedzialni i że trzeba ich pilnować. A ja się zastanawiam czy gdyby nie było policyjnego nadzoru, to czy liczba ludzi łamiących kwarantannę byłaby większa od liczby tych, którzy zataili chorobę (bo nie chcieli by policja zaglądała im przez okna) i nie przebywali w kwarantannie? Co do maseczek, to na pewno nie wymagałbym noszenia ich w pracy (oczywiście, kto się boi i chce to niech nosi). Można być w maseczce będąc na zakupach, w urzędzie czy w kościele. Ale noszenie jej przez osiem godzin w pracy jest bardzo uciążliwe. Szczepionki? Nie jestem ich pewien. Nikogo nigdy nie zachęcałem, ani nie zniechęcałem do szczepienia i teraz też tego nie zrobię. Jednak nie boję się chipów ani celowego zakażania poprzez szczepienie. Moje wątpliwości budzi jedynie ich skuteczność i możliwe skutki uboczne. Jako argument za szczepieniem jest to, że już w przeszłości pozwoliły nam one zażegnać wielu groźnym chorobom. Oraz to, że już dziś zdecydowanie łatwiej jest żyć mając potwierdzenie zaszczepienia. A jak skończą się chętni do szczepienia, to rząd zapewne jeszcze bardziej utrudni życie opornym. Świat się zmienił. A w przyrodzie jest tak, że kto się nie dostosuje do zmieniających się warunków ten ginie. | ||
|
Powrót (wszystkie tematy) Strona Główna |
||