|
Śmierć. Wolimy o niej nie myśleć i nie pamiętać. A gdy już o niej myślimy lub mówimy, to robimy to z lękiem i niepewnością. I chociaż jest ona wciąż obecna, gdzieś tam, obok w naszym życiu, to trudno nam sobie wyobrazić własną. Zadajemy sobie wtedy pytania: Jak to będzie? Co będzie? Czy na pewno coś będzie?
Niepewność (nawet ludzi wierzących) nie jest jednak powodem do wstydu. Ponieważ wynika ona z samej definicji wiary! Zauważcie, że wierzyć można tylko w coś, co do czego nie mamy pewności. Bo gdy już mamy przeświadczenie tej pewności, to nie musimy wierzyć - wtedy po prostu to wiemy! Tym czasem my (wierzący w Boga) wierzymy - mamy przeświadczenie mimo empirycznej niesprawdzalnosci.
A skoro nikt z nas nie doświadczył śmierci, ani nie miał realnego kontaktu ze zmarłym, to właściwie nic pewnego w tym temacie nie możemy powiedzieć.Wyznawcy opierają swoją wiarę na opiniach uczonych w Piśmie Świętym. Jednak i Ci różnią się między sobą w wielu kwestiach, w zależności od tego do której wiary należą. Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju(Łk 23, 43) - głosi Pismo Święte Kościoła katolickiego (słowa Jezusa ukrzyżowanego skierowane do dobregołotra). Jest to jeden z najważniejszych fragmentów Ewangelii dający przeświadczenie Kościołowi katolickiemu, że do Nieba idziemy już w chwilę po śmierci. Stąd też kult świętych w katolicyzmie (możliwość jednoczesnego istnienia żywych i świętych w niebie - świętych wstawiających sie za żywych w ich sprawach). Ale wystarczy tylko przestawić przecinek o jeden wyraz: Mówię ci dziś, będziesz ze mną w raju- jak interpretują ten sam fragment Świadkowie Jehowy a sens zdania robi się znacząco inny. Już nie mamy przeswiadczenia natychmiastowego nieba po śmierci, ani racji bytu jakichkolwiek świętych przed dniem sądu ostatecznego (Jehowi wyznają niebyt duszy po śmierci aż do zapowiadanego sądu żywych i umarłych). Kończąc pozwolę sobie poddać w wątpliwość sens powyższego sporu. Z tego powodu, że jedni i drudzy rozpatrują wszystko z punktu widzenia rzeczywistości nam znanej, czyli umiejscowionej w miejscu i czasie. A co jeśli Bóg jest ponad czasem? Widzę to tak, że Bóg może patrzeć na czas jakby z góry. Jakby na prostą którą ma poczatek i koniec. I dla niego jednoczesnie Adam i Ewa sięgają po zakazany owoc, Jezus umiera za nas na krzyżu, żyjemy również my ale też i nasi potomkowie. Jednocześnie również (gdzieś na końcu tej prostej) odbywa się Sąd Boży wszystkich, również nas w tej chwili żyjących. Jakkolwiek by nie było, nawet jeśli przyjdzie nam popaść w niebyt na nawet tysiące lat, to i tak (podobnie jak podczas snu) uważam, że nasza świadomość nie odczuje tego czasu. I wyda nam się to tak, jakbyśmy przeszli na tamten świat płynnie i od razu. | ||
|
Powrót (wszystkie tematy) Strona Główna |
||