Słabi mężczyźni?


Niejednokrotnie spotkałem się z opinią, że kobiety są bardziej odporne od mężczyzn na ból. Oczywiście, nie muszę chyba pisać, że to opinie zasłyszane z ust kobiet. Zastanawiam się dziś, czy rzeczywiście tak jest?
Kobiety budują wspomnianą opinię głównie na podstawie przeżywanych przez siebie bólów menstruacyjnych i porodowych. Twierdzą, że my byśmy ich nie znieśli. Czy jednak na podstawie tego, że nas te bóle nie dotyczą można wyciągać wnioski co do odporności na ból?
Moje kontrowersje są tym większe, że próbuje się nam przełożyć i wmówić (tą dyskusyjną) mniejszą odporność również na bóle codzienne, np. ból głowy.
A może to, że nie łykam setek pigułek przeciwbólowych nie koniecznie musi oznaczać, że mnie mniej lub rzadziej boli głowa. Może po prostu to wcale nie ja jestem mniej odporny na ból?
W mojej opinii mężczyźni starają się być silni i niezależni. A przynajmniej starają się sprawiać takie wrażenie. To taka nasza mała obsesja i sprawa honoru : )
Dlatego niechętnie oddajemy się też w ręce lekarzy i równie niechętnie poddajemy się różnym zabiegom. Bo to wymaga (w mniejszym lub większym stopniu) poddania się czyjejś władzy nad własnym ciałem, co uwłacza naszemu męskiemu ego. Dlatego czasem można odnieść wrażenie, że boimy się przysłowiowej igły. Ale może to wcale nie tak? Może wcale to nie znaczy, że się boimy bólu, czy że gorzej go znosimy?
Moje zdanie jest takie, że możemy sobie pogdybać. Prawda jest taka, że ani ja nigdy nie byłem w niczyjej skórze, ani nikt inny nigdy w mojej. Ani Ty nigdy
w niczyjej nie będziesz. A skoro nie masz porównania, to nie wiesz. Przynajmniej tak twierdzi pewna reklama banku ; )

Powrót (wszystkie tematy)
Strona Główna